newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

                                                                          "Sen farbą malowany"

 

 

     

 

Zapytaj człowieka

 

Zapytaj człowieka z kim nocą rozmawia,
Kto stwarza mu ciszę, do której powraca.
Zapytaj człowieka, pod czyim dotykiem
Zamiera mu serce, niedola się skraca.

Zapytaj człowieka, kto kroplą mu życia,
Ostoją na piaskach pustyni rozpaczy.
Odpowiesz, człowieku? A może... po prostu...
Odwrócisz swe oczy, bym łez nie zobaczył?...

 

Sierpień '06

 


 

Cienie nie potrafią płakać

 

Cóż to?
Słuch zaginął po nim...
Nie ma go...

Kim był?
Człowiekiem.
Jak żył?
Po ludzku.
Z kim w karty grał?
Z cieniem
Na ścianę rzucanym
Przez świecę samotną
Jak on...

A teraz
odszedł
I nikt nie zapłacze.
Dlaczego?
Bo cienie
Nie potrafią płakać...

 

Sierpień '06

 


 

Mój kraj

 

Żyję w kraju głupoty,
W kraju nietolerancji,
Gdzie kolor skóry
Jest wystarczającym powodem,
By dostać w ryj.

Żyję w kraju nienawiści,
W kraju niezrozumienia,
Gdzie sposób ubierania
Wystarczy,
By zostać wyklętym.

Żyję w kraju totalitarnym,
W kraju wyolbrzymionego ego,
Gdzie bezprawnie mogą mnie opluć
W imię wartości, w które i tak
Nikt tak naprawdę nie wierzy.

Żyję w kraju wiecznego narzekania,
W kraju stale pogrążonym
W brudzie przeszłości,
Gdzie każde niepowodzenie
Tłumaczy się knowaniami innych.

Jakiej muzyki słuchasz?
Jakiego boga wyznajesz?
Nosisz glany, czy tenisówki?
Nie ważne.
Tutaj i tak coś na ciebie znajdą...

 

Sierpień '06

 


 

Był wielki człowiek

 

Był wielki człowiek.
Jadł,
Żył
I umarł.
Myślami świat odmienił,
Czynami dawał przykład,
Trwał, gdzie inny upadli.
I umarł...

A wówczas
Zabrzmiały fanfary
I krzyk przetoczył się po Ziemi
Od najgłębszych jej trzewi
Po najwyższy nieboskłon.
Ludzie płakali
I pięściami w piersi się bili
Żałując za grzechy
I wzywając Boga.
Wołali:
"Wielki człowiek umarł!
My, ludzie na Ziemi
Będziemy jak on
I czynami naszymi
Jego pamięć uczcimy!
Boga na świadka bierzemy,
Niech On nas rozliczy..."

A wkrótce potem
Spadła kolejna bomba...

 

Sierpień '06

 


 

Pokolenie

My,
Zadeptani niczym muchy
W medialnej papce.
My,
Sterroryzowani wyostrzoną
W telewizji rzeczywistością.

My,
Splamieni ludzką krzywdą
Wrzeszczącą z pierwszych stron codzienności.
My,
Natchnieni ideałami ludzi,
Którzy sami w nie nie wierzą.

My,
Zapłakani pod kołdrą,
Na co dzień z maską bez uczucia.
My,
Podcinający sobie żyły,
W których nie ma już ani kropli krwi.

Oni,
Obserwujący nas
I płaczący
Ze śmiechu...

 

Październik '06

 


 

Tęsknota

Zmęczony bezustanną walką,
Naciskam klamkę
I wchodzę.
Chcę zasnąć przy Tobie,
W Twym śnie,
Lecz pod pościelą
Jedynie pustka
I lód...
Nie ma Cię...

Więc siadam przy biurku
I piszę,
Skrzypieniem pióra
Odmierzam godziny.
Aż szarość na horyzoncie
Wygania mnie do snu.
Wciąż...
Nie ma Cię...

Zegar – wróg,
Jego wskazówki to strzały
Wymierzone w me serce.
Przeklinam je po raz tysięczny
Przewracając się na drugi bok.
Nie ma...
Nie ma...
Nie ma...
Mysz drapie za ścianą...

Cichy pisk i cisza.
Mysz odeszła.
Szkoda...
Przynajmniej ona była obok.
A teraz znowu pustka.
Dobrze, że wkrótce się to skończy
I znowu będziesz.

 

Listopad '06

 


 

Sen farbą malowany

Płonę Płonę Płonę
Zielonym słońcem na białej pustyni
Chcę objąć Twą kruchość
I szept uchwycić w liść

Płonę krzykiem
Jasną wstęgą
Bladym odbiciem księżyca w szklance
Płonę całością
I zapomnieniem
Dotykiem pędzla na wymyślonej rzeczywistości

Płonę na płótnie
Snem farbą malowanym
Błękitną Czerwoną Żółtą
Oddycham Twym powietrzem
I oczy zakrywam Twymi powiekami
Po moich policzkach płyną Twoje łzy
I Twój śmiech dotyka mych ust

Płonę
Snem farbą malowanym

Dla P.

Listopad '06

 


 

Sens prawdy

 

Spoglądam w człowieka...

To nie on -

Ktoś inny, ktoś obcy, nieznany...

Wiatr jakiś poplątał

Nuty lat,

A dzień odszedł w ciemność – przegrany.

 

Spoglądam w pamiętnik,

W liter gwar –

Nie tak było kiedyś, nie tak...

Lecz teraz za późno,

Milczy sen,

A sens prawdy stracił swój smak.

 

Luty '07

 


 

Cieszyńskie magnolie

 

Już dzień się wypalił zmęczony jak my,

Noc, siostrę swą, minął i zgasł.

Dzwon zabrzmiał donośnie na wieży gdzieś tam

Śląc dźwięk czysty prosto do gwiazd.

Gdzieś w ciemnej uliczce obudził się kot

I pomknął na schadzkę tajemną.

A w knajpie ktoś piwo zamówił, by znów

Samotność swą topić codzienną.

 

Na rynku dwa serca szukają swych snów

I rytm wspólny niesie im wiatr.

Dziś nić wspólną splotą mocniejszą niż stal,

Dziś do nich należy ten świat.

Zastygam w czekaniu wśród ludzi i słów,

Wśród ciszy i uczuć tych glorii.

Uśmiecham się lekko do okien i drzwi,

I słucham cieszyńskich magnolii.

 

Już dzień się wypalił i dawno już śpi,

Lecz dusza się rwie w miasta takt.

Pospieszyć się trzeba, bo knajpiane drzwi

Zbyt szybko się zamkną – to fakt...

Kamienic spojrzenia leniwie się skrzą,

Plotkami się raczą ukradkiem.

Strażnicy to starzy, od wieków tu są.

Co każdy z nich widział przypadkiem?

 

Ktoś imię me woła i daje mi znak,

Z mgły szarej utkany ma płaszcz.

Głęboką głęboko mnie wiedzie hen w dół,

Gdzie złoty latarni lśni blask.

Zastygam w czekaniu wśród ludzi i słów,

A w studni mamroczą królowie.

Tam Srebrna – krakowska do bólu – i deszcz,

I szepczą cieszyńskie magnolie.

 

Kwiecień '07

 


 

Co zostaje...

 

W lustra twarzy spoglądam na ciszę,

Która tańczy komedię przypadków.

W starym kinie samotny staruszek

Starą fajkę popala ukradkiem.

Nikt nie pyta go już dokąd zmierza,

Nikt mu kazań nie prawi co rano.

Wypisano go z myśli i serca

I imienia już też zapomniano.

 

W lustra twarzy spoglądam przed siebie

Na mą ścieżkę zakrytą płomieniem.

Czy jak echo bez śladu przeminę,

Czy żył będę wyblakłym wspomnieniem?

Co zostaje, gdy woła nas ziemia?

Liter kilka w marmurze wyrytych?

Może brama się inna otworzy

W światach dziwnych, przed ludźmi ukrytych?

 

Sierpień '07

 


 

Słowa

 

Słowa,

Jak węże

Oplatają me ramiona,

Krzyczą

Z cienkich arkuszy

Sprasowanego drewna.

Tam - ból (znowu...),

Tam - śmierć (która już dzisiaj?),

Tam - krew (wsiąka w ziemię...).

 

Litery,

Uformowane z czarnego atramentu

Plamy

Na honorze ludzkości.

To samo

I wczoraj,

I dziś,

I jutro...

Milczące,

A jednak ich echo

Dudni w głowie.

 

Słowa,

Jak węże

Płyną z ust szklanego ekranu.

 

Wrzesień '07

 


 

Rytuał

 

Włożyli mi na głowę poroże,

Na ciele wymalowali pradawne znaki,

Sprawdzili siłę mej męskości.

Popłynęło zaklęcie – narodziłem się.

 

Biegnę rozdzierając leśną gęstwinę,

Bosy, nagi, pokryty krwią – król.

Doganiam Stado, czuję Jego zapach –

Sierść zroszona potem i aromat mchu.

Biegnę ile tchu w piersiach,

Walcząc o byt, o miejsce, o żer.

Dziki księżyc pulsuje w żyłach,

Szum wiatru mąci myśli.

Z przodu pędzi on – Wielki Byk,

Przewodnik stada.

Ryczy, więc i ja krzyczę.

Coraz głośniej i głośniej.

 

Zauważył mnie...

A więc chwila nadeszła.

Stado zatrzymuje się w biegu,

Tworzy krąg.

Ja w środku.

Ja i On.

 

Walka...

Tylko jeden może zwyciężyć.

Więc atakuję z wrzaskiem szalonego,

Nie zważam na ból, na rany.

To moja chwila – jedyna.

Stado patrzy milcząc.

Obserwuje.

I wtedy...

Wielki Byk pada.

Już nie podniesie się więcej.

Ledwo żyję, ale zwyciężyłem.

Teraz inni –

Patrzę w ich zimne, czarne oczy

I widzę moc Bogini.

Amok, szaleństwo, zew krwi.

 

Bogini uśmiecha się do mnie.

Teraz jestem jej oblubieńcem.

Przychodzi do mnie jako Dziewica

Bym mógł ją posiąść.

Koło czasu się zamyka –

Bogini i Rogaty Pan

Połączeni w akcie natury.

Dokonało się - Bogini odchodzi.

Kiedyś do mnie powróci

Jako Śmierć Kostucha,

Ale jeszcze nie dzisiaj.

Nowe koło zaczęło się obracać.

 

Wrzesień '07

 


 

Codzienność

 

Spychamy w dal entuzjazm,

Wprost w ciszę i mrok.

W trybach codzienności

Gonimy wyszczerbione wskazówki,

By nie spóźnić się

Na karawan.

Dawni królowie

I ludzie ważni

Śmieją się z nas

Ze skrawków kolorowego papieru,

Wyzierając nieśmiało

Spomiędzy zer.

Nieustanny tupot tysiąca obcasów

Mknie echem w stalowo-szklany gąszcz

Oświetlony żółtym światłem żarówek.

 

I tylko czasami

Zatrzymujemy się,

By popatrzeć

Jak umiera liść...

 

Październik '07


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!