|
| ||
| | ||
|
|
| |
|
NIEWIELU PRACODAWCÓW DECYDUJE SIĘ NA ZATRUDNIENIE OSOBY PO PIĘĆDZIESIĄTCE
JESTEŚMY NIEOPŁACALNI?
("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 38, 19.09.2008, s.12)
- Z wykształcenia jestem elektrykiem - mówi Janusz*, który w zeszłym miesiącu skończył 54 lata - ale całe życie pracowałem w budowlance. Niestety, dwa lata temu mój pracodawca uznał, że jestem już za stary do tej roboty i po prostu mnie zwolnił. Początkowo próbowałem znaleźć jakąkolwiek pracę, ale osoba w moim wieku nie jest pożądanym pracownikiem. Dla Janusza, jak i dla wielu innych osób po pięćdziesiątce, zbawienny okazał się wyjazd za granicę - w tym wypadku do Holandii. Spędził tam prawie rok wykonując nadal swój zawód, teraz jednak wrócił z powrotem do Cieszyna. Jak sam mówi, przeważyły względy rodzinne. - Nie jest łatwo zostawić żonę i dzieci, a często też wnuki i po prostu wyjechać - dodaje Albert* ze Skoczowa. - Pieniądze to nie wszystko. Problem w tym, że ja sam od kilku miesięcy nie potrafię znaleźć pracy na Śląsku Cieszyńskim. Chcę pracować, ale mam związane ręce. Znam obsługę komputera, bardzo dobrze znam język niemiecki, ale to nie są wystarczające kwalifikacje.
A więc jakie są te pożądane kwalifikacje? Z pewnością solidność, doświadczenie, punktualność i inne popularne slogany zdobiące większość CV. Pracodawcy najczęściej jednak patrzą na wiek kandydata, co w większości wypadków eliminuje seniorów jako potencjalnych pracowników - zwłaszcza jeśli alternatywą jest osoba w wieku 25-30 lat. Zdaniem sporej liczby pracodawców, pracownik w wieku przedemerytalnym jest mało efektywny, nie potrafi przystosować się do szybkiego tempa i zmian, częściej choruje, jest słabszy fizycznie, słowem - jest nieopłacalny. Jak to się jednak dzieje, że to, co w Polsce wydaje się właśnie nieopłacalne, za granicą jest promowane? Przykładowo, w Niemczech pracodawca płaci pracownikowi za dodatkowy urlop, jeśli tylko zostanie on przeznaczony na podnoszenie swoich kwalifikacji. Z kolei w innych krajach, np. w Wielkiej Brytanii, szanuje się starszych pracowników m.in. za ich doświadczenie, którego, siłą rzeczy, nie mogą mieć osoby o połowę młodsze. Na szczęście, nie wszyscy pracodawcy patrzą takimi kategoriami. - Dla mnie, jako dla pracodawcy, najważniejsze są kwalifikacje i inicjatywa - mówi Barbara Sznapka, właścicielka jednej z cieszyńskich agencji nieruchomości. - Powiem więcej, często zdarza się, że osoby starsze wykazują więcej inicjatywy niż młodsze. Dlatego wiek ewentualnego kandydata nie ma dla mnie znaczenia. Liczy się wiedza. Niestety, nie wszędzie jest tak kolorowo, ale też niejednokrotnie wpływa na to sam charakter pracy. Przykładem może być branża komputerowa. - Jest to branża, która stale się rozwija - informuje Janusz Byrtek, właściciel przedsiębiorstwa komputerowego - więc jeśli miałbym przyjąć do pracy osobę po pięćdziesiątce, musiałby to być człowiek, który naprawdę zna się na rzeczy. Wiek to, niestety, problem. Dla mnie osobiście nie ma on znaczenia, ale muszę też patrzec na resztę zespołu. Jeśli zatrudniam dwudziestolatków, to osoba starsza po prostu się z nimi nie dogada. To są inne doświadczenia życiowe, inne cele, całkowicie odmienny sposób myślenia. Zespół musi być zgrany i nie można sobie pozwolić tutaj na konflikt pokoleń.
- My nie przyjmujemy ofert pracy, które mogą w jakikolwiek sposób dyskryminować osoby po pięćdziesiątym roku życia - mówi Dorota Bizoń, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Cieszynie. - Problem natomiast jest nieco inny. Osoby po pięćdziesiątce same uważają, że dla nich nie ma pracy i same siebie skreślają na starcie. Osoby te uważają, że już nie są w stanie nauczyć się niczego nowego i że pracodawca na pewno wybierze kogoś młodszego. A to błąd, zwłaszcza, że PUP organizuje szkolenia przekwalifikowujące, z których korzystać mogą zainteresowani bez względu na wiek. Uprawnionych do nich jest wielu - niestety, osoby po pięćdziesiątce rzadko korzystają z tej szansy. - Na koniec lipca mieliśmy zarejestrowanych 1175 osób powyżej pięćdziesiątego roku życia - dodaje D. Bizoń - z czego 548 osób to kobiety. W lipcu z tej grupy pracę podjęło 26 osób, a szkolenie - tylko dwie. - Szukałam pracy przez kilka lat - stwierdza Anna*, która obchodziła niedawno swoje 58 urodziny - i po prostu przestałam. Kiedy padało pytanie o wiek, pracodawcy zwykle szybko kończyli rozmowę. Teraz jeżdżę po całym powiecie i robię co się da. U kogoś posprzątam, komus popilnuję dziecka i w ten sposób jakoś wiążę koniec z końcem. Teraz nie jest najgorzej, ale zdarzały się dni, że prawie musiałam żebrać. Natomiast te wszystkie kursy i tak dalej to już nie dla mnie. Niech młodzi na to chodzą. To prawda, że często pracownik po pięćdziesiątce jest mniej wydajny, niż dwudziestolatek. Niestety, z wiekiem rzadko kiedy można dyskutować. Nic jednak nie zastąpi doświadczenia nabytego przez lata pracy. Poza tym zdarza się i tak, że seniorzy w wieku siedemdziesięciu i więcej lat są nadal aktywni zawodowo, a kondycji mogłyby im pozazdrościć trzydziestolatki. Do wielu pracodawców nie docierają jednak takie argumenty. Stawiają na młodość - reszta niezbyt ich interesuje. Podobno powinniśmy naśladować bardziej rozwinięte kraje Unii Europejskiej, co podkreślają i politycy, i sami przedsiębiorcy. Szkoda tylko, że tutaj także teoria to jedno, a praktyka - drugie. Czy to się kiedyś zmieni? Cóż, czas pokaże. Miejmy tylko nadzieję, że kiedy to się stanie, nie okaże się nagle, iż wszyscy nasi wykwalifikowani pracownicy z wieloletnim doświadczeniem od dawna są już za granicą. Co zaś się tyczy samych osób po pięćdziesiątce, przede wszystkim powinny odrzucić na bok stereotypy i uwierzyć we własną wartość i możliwości. A te często są bardzo duże.
*Na życzenie rozmówców personalia zostały zmienione |
| |
|
| ||
|
| ||
| - Copyright & Created by Eveninger (2010) - Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!
| ||