newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

 

 

 

     

 

IDOL CZY AUTORYTET?

 

("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 35, 29.08.2008, s.8)

 


 

ytanie o autorytety młodzieży powraca w każdym pokoleniu i zwykle zaczyna się (bądź kończy) słowami: "Bo ta dzisiejsza młodzież...". Polemika dotycząca tego problemu jest tematem- rzeką, bo zawsze będzie jakaś "ta dzisiejsza" młodzież i zawsze będą wzory, które są lub powinny być naśladowane (zdaniem dorosłych). Młodzież jednak sama wybiera wzorce, często ku rozpaczy wychowawców. Czy jednak są to właśnie te szeroko opisane w literaturze pedagogicznej autorytety, czy coś znacznie mniej trwałego - czyli idole, którzy tak naprawdę wkrótce przeminą?

- Myślę, że większość młodych ludzi ma autorytety, bo jest to pewnego rodzaju osoba, która  pokazuje nam to, co wartościowe w życiu, za co ją podziwiamy - mówi Adam Butor, uczeń liceum ogólnokształcącego. - Czasami także "bierzemy" pewne wzorce, które w jakiś sposób ukazują nam drogę. Uważam jednak, że dobieranie autorytetu zależy też od tego, jacy jesteśmy i jakimi wartościami się kierujemy. Myślę też, że taką osobą, którą większość młodzieży w Polsce mogłaby uważać za autorytet, jest zapewne papież Jan Paweł II. Chociaż z drugiej strony, chyba głównie autorytetami wśród młodzieży są osoby znane, które coś w życiu osiągnęły. Bo często chcemy im dorównać.

No właśnie, wzór do naśladowania, który cieszy się uznaniem pewnej grupy ludzi za odnoszone sukcesy - czyli idol. Często są nimi ludzie wykreowani przez telewizję, medialni, o których stale jest głośno. Jest jednak wątpliwe, by uznać Britney Spears, czy inną Dodę za autorytet. Nie wdrażając się tutaj w polemikę na temat talentów wokalnych obydwu pań, zaznaczyć należy, że głos to nie wszystko...

 

OSTROŻNOŚĆ WSKAZANA

 

Autorytet to ktoś, kto cieszy się powagą, jest w pewnym sensie mistrzem i wyrocznią, a "pod lupę" bierze się całe jego życie (lub większość), a nie tylko jeden aspekt. Jeżeli spojrzy się na ekscesy gwiazd, uwielbiane zresztą przez media i szeroko nagłaśniane, aż strach pomyśleć, że młodzież mogłaby brać z nich przykład. Wspomniana Britney Spears może i była swego czasu wokalistką "na topie", która wyznaczyła pewien nowy trend w muzyce rozrywkowej, ale bieganie nago po centrum handlowym to już raczej nie jest coś, co byłoby godne naśladowania (chyba że koniecznie zależy nam na bliskim spotkaniu z wymiarem sprawiedliwości lub... izbą wytrzeźwień). Z drugiej jednak strony nawet w przypadku osób od dawna uznanych za wzory do naśladowania trzeba być ostrożnym.

Wszystko też zależy od tego, co dla nas samych dana osobistość znaczy. Dla młodego fizyka, który kształci się w tym kierunku i pragnie resztę życia spędzić pogłębiając swoją wiedzę w tej dziedzinie, autorytetem może być np. Einstein. Nie trzeba jednak nałogowo palić fajki i pokłócić się z grzebieniem, by móc nazwać go swoim mistrzem.

Dawniej autorytetami były osoby z rodziny - dziadkowie, rodzice. Teraz coraz rzadziej można spotkać kogoś, kto przyzna się, że wzorem do naśladowania jest dla niego ojciec lub matka. Aczkolwiek nadal zdarzają się takie osoby.

- Myślę, że każdy ma kogoś, kto jest dla niego autorytetem, tylko raczej się o tym nie rozmawia - stwierdza Sylwia Holubek, uczennica technikum ekonomicznego. - Dla mnie autorytetem jest moja mama, ponieważ jest wyrozumiała, łączy pracę zawodową z obowiązkami domowymi i po prostu podziwiam ją za 24-godzinną radość z życia, ciągły uśmiech na twarzy, energię, poczucie humoru i serce pełne miłości. A co do powszechnych autorytetów, to zapewne jacyś piosenkarze, czy aktorzy. Dużo mówi się także o Karolu Wojtyle, że to autorytet wszystkich, ale ja jakoś nie potrafię tego przyjąć. Dla mnie jest zbyt idealny, przedstawiany bez wad. Podobno autorytet się naśladuje, a ja nie potrafiłabym naśladować Jana Pawła II. Po prostu był zbyt dobry. Dla mnie to niemożliwe, więc wybieram coś, co mogę osiągnąć. Chcę autorytetu z wadami, a nie kogoś, kogo przedstawia się prawie jak boga.

Czy jednak młodzież w dzisiejszych czasach posiada tak naprawdę jakiekolwiek autorytety i czy w ogóle są one jej jeszcze potrzebne?

- Tak naprawdę autorytetów nie ma, tylko niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy - komentuje problem Daria Wisła z Cieszyna - bo chociaż oddziaływuje na nas telewizja i społeczeństwo, to są to tylko chwilowe "uniesienia". Ja to zrozumiałam i staram się sama w tym co robię odnaleźć "mój autorytet". Ludzie zwykle szukają tylko chwilowych doznań, które zresztą nie zawsze są dobre, a więc tak naprawdę autorytety również są tylko chwilowe. Każdy z nas tego, czego naprawdę oczekuje od innych, powinien szukać w sobie.

Podobnie uważa Anna Białek, uczennica liceum, która również deklaruje brak konkretnego autorytetu, na którego podstawie budowałaby swoje życie. A przynajmniej tego "autorytetu" rodem ze słownika.

- Owszem, są osoby, które podziwiam i szanuję za ich osiągnięcia i cechy charakteru - dodaje A. Białek. - Pod względem wartości moralnych są to z pewnością moi rodzice, natomiast biorąc pod uwagę moje zainteresowania z dziedzin humanistycznych, są to zasłużeni pisarze, dziennikarze oraz scenarzyści i reżyserzy, na przykład Woody Allen. W rozmowie z moimi znajomymi większość twierdzi podobnie jak ja. Ich autorytetami są rodzice, bądź Ojciec Święty Jan Paweł II. Jednak patrząc na współczesną młodzież, można zauważyć, że zapanowała wśród niej moda na naśladowanie "wschodzących gwiazd" showbiznesu. Przede wszystkim dotyczy to dziewczyn w wieku 13-16 lat. Ich fascynacja przejawia się w ekstrawaganckim stroju i mocnym makijażu, w którym młode dziewczyny często przypominają panie z agencji towarzyskich. Prócz mało estetycznego wyglądu, charakteryzuje je nietypowe zachowanie. Buntują się przeciwko panującym normom, a same uważają się za "gwiazdy". Takie zachowanie prowadzi często do samych kłopotów, dlatego uważam, że lepiej jest pracować nad własną osobą, by móc być w przyszłości autorytetem dla kogoś.

 

CO NA TO PSYCHOLOG?

 

Dla Justyny Rozum, psycholog z Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Cieszynie, która na co dzień pracuje z młodzieżą, powód gloryfikowania idoli zamiast autorytetów jest bardzo jasny.

- Żeby dobrze poznać osobę, którą chcielibyśmy uważać za autorytet, przede wszystkim trzeba spędzić z nią dużo czasu - mówi J. Rozum. - Przebywać, pytać, poznać jej sposób życia, dowiedzieć się jakie ma osiągnięcia, co zrobiła i tak dalej. Kiedyś w wielopokoleniowych rodzinach więzi rodzinne inaczej funkcjonowały. Dzieci słuchały, co mają do powiedzenia dziadkowie i był na to czas. Dzisiaj informacja jest przekazywana tak szybko, że my możemy kogoś znać, ale nie jesteśmy w stanie go poznać. I to jest właśnie idol, którego znamy tylko powierzchownie. Słowem - idziemy na skróty. Autorytet z kolei wymaga "wejścia" głębiej.

We współczesnym świecie więzi rodzinne uległy znacznemu rozluźnieniu. Zdaniem J. Rozum, powoduje to, iż dzisiejsza młodzież raczej nie zastanawia się nad autorytetami, a jeśli już, to rzadko mówi o tym wprost.

- Autorytety to pewien drogowskaz - dodaje psycholog. - Ludzie szukają ich, by sobie ułatwić życie, by dokonać jakiegoś samookreślenia i wybrać swoją drogę. Potrzebujemy wzorów i schematów, by "pójść na skróty" i odpowiedzieć sobie co chcemy robić. Trzeba jednak być tutaj bardzo ostrożnym i przyjmować tylko to, co jest faktyczne dobre, a nie wszystko "jak leci", bo to może się źle skończyć.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!