|
| |
|
|
|
|
CIERNISTA DROGA DO UBEZPIECZENIA
SŁUCHACZOM MÓWIMY "NIE"
("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 27, 4.07.2008, s.6)
O możliwościach (a raczej ich braku) urzędników z cieszyńskiego oddziału NFZ przekonała się Barbara Ławniczek, będąca słuchaczem Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Cieszynie. - W październiku wyjeżdżam na siedmiomiesięczne stypendium do Pragi - informuje nas B. Ławniczek. - Chciałam jakoś ubezpieczyć koszty leczenia za granicą i dowiedziałam się, że NFZ oferuje tak zwany EKUZ, czyli Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, która działa na zasadzie zwykłej karty zdrowia, tylko że za granicą. Okazując EKUZ w kraju będącym członkiem Unii Europejskiej, można nieodpłatnie skorzystać ze świadczeń gwarantowanych, a w razie wypadku EKUZ pokrywa leczenie szpitalne. Wszystko to jest za darmo, więc nie trzeba ubezpieczać się prywatnie. Aby otrzymać EKUZ, należy odwiedzić lokalną siedzibę NFZ, pobrać wniosek i wypełnić go, a później spokojnie czekać na kartę. Tak przynajmniej wygląda teoria. Niestety, jak to często bywa, rzeczywistość okazała się nieco inna.
W SZPONACH BIUROKRACJI
- Z początku wszystko szło dobrze - mówi dziewczyna. - Poszłam do NFZ z mamą, ponieważ to ona płaci za mnie składki i potrzebne było ksero jej legitymacji emeryckiej. To był czwartek. Wszystko zostało od ręki załatwione, tylko poproszono mnie jeszcze o doniesienie zaświadczenia z uczelni, że rzeczywiście tam studiuję, i że naprawdę wysyłają mnie na stypendium. To jest standardowa procedura i do tego momentu nie mam żadnych zastrzeżeń. B. Ławniczek, z wymaganym zaświadczeniem, pojawiła się ponownie w siedzibie NFZ w poniedziałek. I wtedy nieoczekiwanie zaczęły się przysłowiowe schody. Pani, która odebrała pismo z uczelni, poinformowała zainteresowaną, że jednak EKUZ jej nie przysługuje, ponieważ "jako słuchacz kolegium języków obcych nie ma statusu studenta". Z kolei kiedy zaskoczona dziewczyna zapytała co w takim razie ma zrobić, usłyszała, że musi pracować lub zarejestrować się jako osoba bezrobotna. - Przecież to absurd - denerwuje się nasza Czytelniczka. - W jaki sposób mogę być zarejestrowaną osobą bezrobotną, skoro uczę się w systemie dziennym, tak jak studenci na każdej innej uczelni? Pracować też nie mogę, ponieważ nie pozwala mi na to ilość obowiązków i nauka. Wyjaśniłam to w NFZ, ale usłyszałam tylko, że w takim razie nic nie można zrobić, bo "nie przewiduje mnie" ustawa. Zdesperowana dziewczyna postanowiła jednak nie poddawać się i zadzwoniła do śląskiego oddziału NFZ w Katowicach. Tam, o dziwo, poinformowano ją, że panie w Cieszynie mylą się w tej sprawie, ponieważ ustawa wyraźnie podaje, iż słuchacze kolegiów językowych, będących zakładami kształcenia nauczycieli, mają takie same prawa do świadczeń NFZ jak studenci*. Dzięki tej rozmowie nasza Czytelniczka, uzbrojona w odpowiednie paragrafy i pewna już swojej racji, postanowiła ponowić "atak" na cieszyński NFZ, co nastąpiło w kolejny czwartek. I rzeczywiście, nagle okazało się, że to, co do tej pory było niemożliwe, stało się proste i przejrzyste.
NA URZĘDNIKA NIE MA MOCNYCH
Myli się jednak ten, kto myśli, że to koniec komedii pomyłek. Problem z ustawą faktycznie został rozwiązany, natomiast od razu wyniknął kolejny. Okazało się, o dziwo dopiero teraz, że na zaświadczeniu z uczelni widnieje zła data! Napisano tam, że słuchacz wyjeżdża w roku akademickim 2008/09, podczas gdy powinno być: "od 1.10.2008 do 30.04.2009"! "Gwoździem do trumny" okazała się jednak jeszcze jedna spóźniona informacja. - Na samym końcu poinformowano mnie - dodaje B. Ławniczek - że tak w ogóle przychodzę o wiele za wcześnie! Jeżeli wyjeżdżam w październiku, to po EKUZ mam zgłosić się dopiero we wrześniu. Oczywiście nigdzie nie było to podane. Po całej tej bieganinie i nerwach nie miałam już nawet siły trzasnąć drzwiami. Analizując powyższą historię, pojawia się kilka pytań, na które postanowiliśmy uzyskać odpowiedzi. Przede wszystkim dlaczego urzędnik, w którego gestii leży m.in. informowanie obywateli o przysługujących im prawach (w tym wypadku do świadczeń zdrowotnych) nie zna odpowiednich ustaw? Nie od dziś wiadomo, że ustawy pisane są w taki sposób, że dla przeciętnego zjadacza chleba jest to "czarna magia". Natomiast po to są właśnie urzędnicy, żeby je znali i stosowali w odpowiednich sytuacjach, a także wyjaśniali zgłaszającym się do nich ludziom. A nawet jeśli urzędnik jakimś sposobem nie jest zaznajomiony z dotyczącym jego instytucji prawem, to czyim obowiązkiem jest odnaleźć odpowiedni paragraf - urzędnika, któremu zresztą za to płacą, czy zgłaszającej się do niego osoby? Naszej Czytelniczce odnalezienie właściwego artykułu zajęło kilka godzin, nie mówiąc już o straconych nerwach i czasie, kiedy zmuszona była kilkakrotnie "odwiedzać" cieszyński NFZ. I dlaczego dopiero za trzecim podejściem poinformowano ją, że przychodzi za wcześnie? Być może cała sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby ta informacja podana została za pierwszym razem. Z tymi trzema pytaniami udaliśmy się do cieszyńskiego oddziału NFZ. Niestety, już na "dzień dobry" zostaliśmy odesłani z kwitkiem, ponieważ po wyrazach zadowolenia z faktu, iż "Głos Ziemi Cieszyńskiej" stara się wysłuchać obydwu stron, poinformowano nas, że "w Cieszynie nie ma osoby upoważnionej do kontaktów z prasą i jeżeli chcemy z kimś na ten temat rozmawiać, musimy zadzwonić do Katowic". W ten sposób nie było nam dane usłyszeć opinii owej "drugiej strony". Ponieważ nie pozostało nam nic innego, postanowiliśmy skorzystać z udzielonej rady i skontaktowaliśmy się ze Śląskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ w Katowicach.
KTO ZAWINIŁ?
- Jeżeli jest to prawda, to ewidentnie winę za zaistniały problem ponosi pracownik - powiedział nam Jacek Kopocz, rzecznik prasowy katowickiego NFZ. - Taka sytuacja absolutnie nie powinna mieć miejsca. Pracownik powinien znać ustawy, które go dotyczą. Oczywiście, każdemu może zdarzyć się gorszy dzień, ale urzędnik, nawet jeżeli o czymś zapomniał, to zawsze może skorzystać z zaplecza informacyjnego, które posiada lub po prostu zwrócić się do przełożonych. W każdym razie chciałbym w imieniu firmy przeprosić za całe wydarzenie. Co zaś się tyczy wydania samej karty, to procedura jest bardzo krótka i czasami już drugiego dnia zainteresowana osoba może mieć EKUZ w ręce. Nie usprawiedliwia to jednak faktu nie poinformowania tej osoby o właściwych terminach. Opisana sytuacja nie jest odosobnionym przypadkiem i nie dotyczy jedynie NFZ, a wielu innych urzędów w naszym kraju, chociaż w tym wypadku sprawa jest może nieco poważniejsza, bo chodzi przecież o opiekę zdrowotną - czyli o rzecz niezwykle istotną, zwłaszcza podczas pobytu za granicą. Na szczęście dawno już minęły czasy, gdy przeciętny Kowalski w walce z urzędnikiem mógł jedynie zrobić dobrą minę do złej gry. Każdy ma swoje prawa i powinien wymagać ich egzekwowania. W ostateczności zawsze można się odwołać do przełożonych danego urzędnika, w których gestii jest m.in. dbanie o to, by ich podwładni posiadali odpowiednie kompetencje i umiejętności. - Przekażę sprawę wyżej - obiecuje J. Kopocz. - W międzyczasie polecam pani Ławniczek zwrócenie się do nas i złożenie oficjalnej skargi. Wówczas będziemy mogli wszcząć właściwą procedurę i sprawdzić kogo należy odpowiednio doszkolić.
*Prawo do otrzymania EKUZ mają m.in. osoby ubezpieczone w NFZ. Z kolei Ustawa z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U.04.210.2135 z dnia 27 września 2004 r.) podaje, iż obowiązkowi obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają "uczniowie oraz słuchacze zakładów kształcenia nauczycieli w rozumieniu przepisów o systemie oświaty niepodlegający obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z innego tytułu" (art. 66 ust. 1 pkt 17 tejże Ustawy). |
|
|
| |
|
| |
| - Copyright & Created by Eveninger (2010) - Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!
| |