newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

 

 

 

     

 

PIERWSZA KOMUNIA STAŁA SIĘ BARDZIEJ WYSTAWNA

 

KOMUNIJNE URWANIE GŁOWY

 

("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 22, 30.05.2008, s.10)

 


 

oda komunijna, zarówno w odniesieniu do strojów i przygotowań, jak i prezentów, stale ewoluuje. Niestety, nie w stronę mniejszych nakładów finansowych, a wręcz przeciwnie.

Dawno już minęły czasy skromnych, jednakowych ubrań dzieci idących do Pierwszej Komunii. Teraz sukienki bardziej przypominają minisuknie ślubne, zaś dla chłopców obowiązkowy staje się garnitur. Dla rodziców już samo to stanowi spory wydatek, a gdzie tu przyjęcie i prezent? Gdy rozpoczyna się maj, sprzedawcy odzieży komunijnej i dewocjonaliów zacierają ręce licząc na duże zyski. Cóż, racji im odmówić nie można. Podobnie jest zresztą z właścicielami restauracji. W tej chwili Komunia w domu, na którą zaproszone są jedynie osoby z najbliższej rodziny, raczej już nie wchodzi w grę. Wiadomo, w restauracji jest prościej. Rodzice, wystarczająco już zestresowani faktem, że ich pociecha idzie do Komunii i zmęczeni próbami oraz innymi przygotowaniami, nie muszą w ten sposób martwić się o pozostałe sprawy. To leży już w gestii danego lokalu. Takie ułatwienie jednak kosztuje i to sporo. 50-60zł za osobę to standard, a przecież nie wszędzie jest tak "tanio"...

 

ZA ILE PREZENT?

 

Innym problemem, który spędza sen z powiek nie tylko rodzicom, a wszystkim zaproszonym na przyjęcie, jest wybór prezentu. I tutaj następuje już całkowita "wolna amerykanka". Bo nie dość, że prezent musi być kosztowny i przydatny, to jeszcze musi spodobać się milusińskiemu i trafić w jego gusta. A z tym już tak łatwo nie jest.

Wiele osób pamięta tradycyjne prezenty komunijne typu "Biblia" i obrazki przedstawiające Ostatnią Wieczerzę, które otrzymywało się 10-20 lat temu. Niektórzy nawet posiadają jeszcze elementy nieśmiertelnego zestawu komunijnego, w skład którego wchodziły: zegarek, długopis i kalkulator. Czasem także zdarzył się jakiś radiomagnetofon, a może i rower. Dzisiaj jednak wymagania dzieci są znacznie większe i przede wszystkim - kosztowniejsze. Dziadkowie, rodzice i rodzice chrzestni muszą się nieźle nagłówkować, żeby wybrać podarunek, który wywoła radość pociechy. Zdecydowanie musi on być bardzo atrakcyjny, przydatny oraz - drogi. W ten sposób dzieci zasypywane są skuterami, odtwarzaczami mp3, aparatami cyfrowymi, a nawet laptopami z najwyższej półki. Do tego dochodzą, oczywiście, koperty, w których nierzadko znajduje się kilkaset złotych albo i więcej.

Nikt nie twierdzi, że to źle lub dobrze, być może takie po prostu są teraz realia. Należałoby się jednak zastanowić jak to wszystko wpływa na najbardziej zainteresowanego, czyli przystępujące do Pierwszej Komunii dziecko.

Stare przysłowie, być może czasami nieco nadużywane, mówi: "Gdyby dzieci wszystko miały, to by nigdy nie płakały". I rzeczywiście, coś w tym jest. Jednak taka "polityka" w pewnym momencie może się obrócić przeciwko zapatrzonym w swoje pociechy rodzicom. Bo jeśli dziecko z okazji Komunii dostaje skuter za 3000zł, to aż strach pomyśleć, czego zażąda na 18 urodziny. Może samochodu? I co zrobi, jeśli go nie dostanie?

 

ŚWIĘTO DZIECKA CZY MATKI?

 

Trzeba też zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt dzisiejszych szaleństw komunijnych. A mianowicie - co tak naprawdę jest ważne w tym szczególnym dniu? Część materialna czy duchowa? Dziecko, przygotowując się do Komunii, uczęszcza na katechezę, chodzi do kościoła, "uczy się" wiary. Księża i rodzice wpajają mu, że nadchodzący dzień Pierwszej Komunii jest szczególny, bo pierwszy raz będzie mógł przyjąć komunię świętą, że wreszcie stanie się pełnoprawnym członkiem Kościoła... A później ów dzień nadchodzi - i na pierwszy plan wysuwa się coś zupełnie innego. Bo czy uczestniczące w rewii komunijnej mody, zasypane drogimi prezentami dziecko jest w stanie myśleć jeszcze o Bogu? Zwłaszcza kiedy w pudełkach i kopertach jest tyle nowych, ciekawych rzeczy?

Nie chodzi tu o to, by zrezygnować z pierwszokomunijnych podarunków i przyjęć w restauracjach. Można jednak nieco stonować i pokazać dzieciom co tak naprawdę jest ważne w tym dniu i dlaczego jest on taki szczególny. W przeciwnym wypadku to święto, do niedawna mające wymiar głównie duchowy, stanie się kolejną imprezą czysto konsumencką. A przede wszystkim powinniśmy pamiętać, że jest to święto dziecka, a nie rodziców i że ich "oczka w głowie" tak naprawdę nie interesuje, że ma na sukience o jedną falbankę więcej niż koleżanka.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!