newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

 

 

 

     

 

GDZIE MAMY SIĘ BAWIĆ?

 

("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 16, 18.04.2008, s.6)

 


 

olityka prorodzinna naszego kraju ma wszelkimi sposobami zachęcić matki do rodzenia dzieci. Niestety, wydaje się, że później państwo zapomina o młodych matkach, które muszą dalej radzić sobie same. Nie inaczej jest w Cieszynie, gdzie nie ma nawet miejsca, do którego można by zabrać kilkuletnie dziecko. Oczywiście, są przedszkola, te jednak zarezerwowane są dla dzieci w wieku czterech lub więcej lat. A co z tymi, które nie kwalifikują się jeszcze do tego przedziału wiekowego?

Jak do tej pory najczęściej odwiedzanym przez matki z małymi dziećmi miejscem jest park Pokoju, w którym jednak - o czym "Głos" pisał ostatnio - brakuje jakichkolwiek atrakcji dla tak małych Cieszyniaków. Nasze place zabaw, nieliczne zresztą, są w opłakanym stanie i nierzadko bywają niebezpieczne. Gdzie jednak zabrać swoją pociechę, gdy na dworze jest zimno i pada deszcz lub śnieg? Idealnym rozwiązaniem byłoby tu odpowiednio wydzielone i przygotowane pomieszczenie, w którym znajdowałyby się zabawki edukacyjne i specjalnie do tego celu zatrudniona opiekunka. Taka salka nie tylko stwarzałaby możliwość spotkań samych matek, ale też pozwoliłaby dzieciom na zabawę w grupie, dzięki czemu późniejsze pójście do przedszkola nie byłoby dla nich tak dużym szokiem. Problemem jednak jest znalezienie takiego miejsca.

- Można by ustalić nawet jakieś dodatkowe godziny w przedszkolu publicznym - mówi Joanna Rzepka-Dziedzic, matka 2,5-letniego chłopca. - Są przecież dziewczyny po pedagogice, albo nawet studentki tego kierunku, które w ten sposób mogłyby sobie dorobić albo odbyć praktyki. Sam Dom Narodowy jest niewykorzystany w tym względzie. To przecież nie musi być osobna, specjalnie wybudowana placówka, a jedynie udostępniane w tym celu pomieszczenie. Nie chodzi o to, by w ten sposób "pozbyć się" dziecka, a jedynie umożliwić mu kontakt z rówieśnikami.

W Bielsku-Białej sytuacja wygląda nieco lepiej, ponieważ o atrakcjach dla małych dzieci pomyślały hipermarkety (np. tzw. Małpi Gaj), jednak niewiele matek z Cieszyna może sobie pozwolić na wyjazd do Bielska tylko w tym celu raz lub kilka razy w tygodniu, przede wszystkim ze względów finansowych.

- Można by pomyśleć o jakichś dotacjach, lub nawet zbiórkach po te kilka złotych. Z pewnością wiele matek skorzystałoby z takiego miejsca, a dzieci nie musiałyby wtedy być skazane na ciągły pobyt w domu - dodaje J. Rzepka-Dziedzic.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!