newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

 

 

 

     

 

WYSTAWA, KTÓRĄ TRZEBA ZOBACZYĆ

 

OD NADZIEI DO ROZPACZY

 

("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 25, 25.06.2010, s.12)

 


 

dzisiejszych czasach, gdy żyjemy z dala od wojen, a czołgi oglądamy w telewizji, siedząc wygodnie w fotelu, niewiele osób może sobie wyobrazić terror i strach towarzyszące II wojnie światowej. Dla ludzi młodych to abstrakcja, sucha teoria wyzierająca z kart książek do nauki historii. A jednak żyje jeszcze wielu ludzi, którzy pamiętają czasy, gdy śmierć zbierała krwawe żniwo, gdy kawałek chleba był na wagę złota, a na odgłos kroków serce stawało w gardle wraz z pytaniem: „czy to po mnie idą?”.

W Cieszynie, który był najdłużej okupowanym miastem w Polsce, niemal do ostatniego dnia wojny hitlerowcy mordowali ludzi. Nawet gdy było już wiadomo, że III Rzesza przegrała wojnę, wciąż dokonywano egzekucji. Czy można się zatem dziwić, iż nadejście Armii Czerwonej powitano z taką ulgą i nadzieją? Nadzieją, która została bezwzględnie rozdeptana, jak wiosenny kwiat magnolii, który widnieje na plakatach promujących najnowszą wystawę w Książnicy Cieszyńskiej „Zawiedzione nadzieje. Śląsk Cieszyński 1945-48” – wystawę, której celem jest pokazanie, jak wyglądało życie na ziemi cieszyńskiej w pierwszych latach po wojnie.

- Eksponaty to przede wszystkim zbiory, które do tej pory znajdowały się w naszych archiwach. Są ogólnodostępne, ale znacznie rzadziej przeglądane, niż inne materiały, które posiadamy. Warto to podkreślić, bo my tutaj jesteśmy dla wszystkich. Każdy może przyjść i korzystać z tych zbiorów – mówi Jarosław Jot-Drużycki z Książnicy Cieszyńskiej. – Na wystawie jest także sporo rzeczy z Muzeum Śląska Cieszyńskiego, Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, katowickiej Biblioteki Śląskiej oraz od osób prywatnych.

Wystawa została ułożona chronologicznie i zaczyna się od wizji, jak miał wyglądać świat po wojnie. Możemy tu znaleźć pierwsze projekty ustaw, pomysły przygotowywane przez polskie podziemie, wspomniane już nadzieje na to, że po zakończeniu działań wojennych Polska będzie się rządzić sama. Szybko jednak okazało się, że to inni będą decydować za nas, co przedstawiają kolejne gabloty. Możemy tu znaleźć między innymi jedne z nielicznych zdjęć przedstawiających wejście sowietów na teren Śląska Cieszyńskiego.

- To nie są zdjęcia późniejsze, pozowane, gdzie żołnierze są przedstawieni w nowych, czystych mundurach, a właśnie z tamtego okresu. Widać, że żołnierze są zmęczeni, obszarpani. Byli to ci, którzy szli razem z frontem – dodaje Jarosław Jot-Drużycki. – Zresztą, znajdują się tu materiały nie tylko z samego Cieszyna i Czeskiego Cieszyna, ale też na przykład z Puńcowa, Zebrzydowic i tak dalej.
Kolejna gablota przeznaczona jest być może dla ludzi z mocniejszymi nerwami. Zdjęcia przedstawiają odkrycie zbrodni hitlerowskich. Obok tych makabrycznych scen trudno przejść obojętnie.

- Dopiero wtedy wyszła na jaw cała skala zbrodni hitlerowskich. Owszem, o tym się mówiło, ale niewielu ludzi zdawało sobie z tego sprawę – mówi Jarosław Jot-Drużycki.

Jedną z najciekawszych gablot jest ta, w której znajduje się... biała plama, która - jak mają nadzieję twórcy ekspozycji - wypełni się, jeżeli wystawa zaowocuje dyskusją na ten temat. Ta gablota w zasadzie stanowi parę z kolejną, gdzie wywieszone zostały nazwiska osób, które wpisały się na volkslistę. W tej chwili są one zakryte czarnymi paskami, ale, jak mówi Jarosław Jot-Drużycki, być może za kilka lat będą mogły ujrzeć światło dzienne...

Dalsze gabloty to historia wysiedleń Niemców z terenu Śląska Cieszyńskiego, propagandy, fałszu i konfliktu polsko-czeskiego. Możemy tu znaleźć między innymi: plakaty, odezwy, słynne głosowanie „trzy razy »tak«”, a także dokumentację polowania na tak zwane „bandy leśne”, na przykład na oddział „Bartka”, czyli Henryka Flame.

Ostatnie gabloty przedstawiają zdjęcia z uroczystości pierwszej rocznicy podpisania układu polsko-czechosłowackiego o przyjaźni i wzajemnej pomocy. Zdjęcia, na których w twarzach ludzi trudno znaleźć radość lub nadzieję...

Czy warto zobaczyć wystawę? Z pewnością tak, zwłaszcza że przedstawione na niej eksponaty zainteresują nie tylko historyków. Najlepiej zapytać tych, którzy już ją zwiedzili.

- Są tu dokumenty, które pierwszy raz widzimy. Tak jak i zdjęcia, które do tej pory nie były ujawnione. Bardzo dobrze się stało, iż powstała taka wystawa. Pokazuje to, co się faktycznie działo na tych terenach po wojnie. To nie jest wystawa, którą można zobaczyć w kilka minut. Trzeba tu spędzić trochę czasu, by na spokojnie przeczytać dokumenty i pisma – powiedzieli „Głosowi” Zbigniew Cichomski oraz Władysław Macura, którzy akurat podczas naszej wizyty oglądali ekspozycję. Wystawa potrwa do września.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!