newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

 

 

 

     

 

OD CIERPIENIA DO ŚMIECHU

 

MISTRZOWIE NA SCENIE

 

("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 10, 12.03.2010, s.12)

 


 

ie ma chyba na ziemi cieszyńskiej osoby, która nie słyszałaby o "Dniach teatru". Wielkie nazwiska i sztuki co roku jak magnes przyciągają miłośników teatru. Jest to także doskonała okazja dla wszystkich, którzy na co dzień nie mają czasu, by wstąpić w teatralne progi.

W tym roku Andrzej Łyżbicki, dyrektor Teatru im. A. Mickiewicza w Cieszynie i zarazem pomysłodawca "Dni teatru", sięgnął po sprawdzoną markę i po raz kolejny zaprosił warszawski Teatr "Ateneum" im. S. Jaracza. Trzy spektakle, w których wystąpili aktorzy z najwyższej półki, zachwyciły cieszyńską publiczność.

4 marca mieliśmy okazję zobaczyć "Sonatę jesienną", sceniczną adaptację kultowego filmu Ingmara Bergmana z 1978 roku. Historia światowej sławy pianistki Charlotty, która dla kariery porzuciła rodzinę, dosłownie wbija w fotel i jeszcze przez długi czas nie pozwala o sobie zapomnieć. Spotkanie głównej bohaterki z córką Ewą po wielu latach rozłąki okazuje się znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Sztuka, z początku powolna i niemal surowa, w pewnej chwili wybucha kakofonią bólu, nienawiści i żebrania o miłość...

"Sonata jesienna" była zdecydowanie najcięższym spektaklem tegorocznych "Dni teatru". Mistrzowską kreację Ewy Wiśniewskiej (Charlotta), której na scenie towarzyszyli: Dorota Landowska (Ewa), Katarzyna Łochowska (Helena) i Krzysztof Gosztyła (Wiktor), cieszyńscy widzowie z pewnością zapamiętają na długo.

W piątek sceną i sercami widzów zawładnął Artur Barciś, który w spektaklu "Moja córeczka" Tadeusza Różewicza udowodnił, że doskonale odnajduje się nie tylko w rolach komediowych. Sztuka opowiada o Henryku, który po przyjeździe w odwiedziny do studiującej córki odkrywa, iż ta... już dawno rzuciła studia na rzecz zdradzieckiego świata dziwek, alfonsów i suto zakrapianych imprez. Obserwując dramat, niemal chce się wstać i krzyknąć w kierunku sceny, aby ostrzec zabłąkanego w "wielkim świecie" ojca... Ta rola to prawdziwy popis aktorski Artura Barcisia. Szkoda tylko, że w sztuce zabrakło miejsca dla bardziej rozbudowanej roli Mireczki, córki Henryka (granej tutaj przez Annę Gorajską). Okrojona do minimum, nie pozwala na dokładne poznanie motywów jej postępowania i wyjaśnienie, dlaczego Mireczka tak się stoczyła.

Prócz Artura Barcisia i Anny Gorajskiej w sztuce wystąpili także: Halina Łabonarska, Dorota Nowakowska, Magdalena Schejbal, Barbara Prokopowicz, Szymon Rząca, Przemysław Bluszcz, Jerzy Kamas i Wojciech Brzeziński.

Ukoronowaniem tegorocznych "Dni teatru" był spektakl "Kolacja dla głupca" Francisa Vebera, doskonale zresztą znany cieszyńskiej publiczności. Po raz kolejny widzowie mieli okazję pośmiać się do rozpuku przy genialnych kreacjach Piotra Fronczewskiego i Krzysztofa Tyńca, którym na scenie towarzyszyli: Marzena Trybała, Sławomir Holland, Marek Lewandowski, Sylwia Zmitrowicz i Tadeusz Borowski.

- "Ateneum" jest zaprzyjaźnione z Cieszynem. Gra się tutaj bardzo dobrze. Sam teatr z piękną architekturą teatralną jest tak wielkim magnesem, że przyjeżdża się tutaj naprawdę z wielką przyjemnością. Najważniejsze jednak, że spotykamy się tu ze świetną publicznością, spontaniczną, żywiołową i inteligentną, co jest zjawiskiem coraz rzadszym - powiedział "Głosowi" Piotr Fronczewski. To samo potwierdziła druga gwiazda sobotniego wieczoru - Krzysztof Tyniec.

- Ja bardzo lubię Cieszyn. To jest miasto bardzo kulturalne i teatralne, przynajmniej ja to tak odbieram. Lubię się też spotykać z cieszyńską młodzieżą - stwierdził aktor, który już kilkakrotnie prowadził zajęcia teatralne dla młodzieży w cieszyńskim teatrze.

W tym roku "Dni teatru" odbyły się już po raz czternasty. Zeszłoroczne wątpliwości co do przyszłości imprezy zostały rozwiane. Każdy spektakl był inny i wnosił coś nowego, zaskakując spojrzeniem na podjęte tematy i zadziwiając kunsztem aktorskim. Choć tym razem zabrakło nieodżałowanego Gustawa Holoubka, widać wyraźnie, że jego duch wciąż towarzyszy zarówno Teatrowi "Ateneum", jak i cieszyńskiemu świętu teatru. Z pewnością jest to dobra wróżba na przyszłość.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!