|
|
||||
|
||||
|
|
|
|||
|
KTO KORZYSTA NA PARTNERSTWIE?
("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 9, 05.03.2010, s.4)
Mieszkańcy narzekają głównie na brak informacji ze strony miasta czy gminy. Przy czym najwięcej emocji wzbudza sprawa korzyści z "posiadania" miejscowości partnerskich. Zdaniem większości rozmówców jest z tym kiepsko, a jeżeli już jakieś korzyści są, to dla urzędników, a nie dla przeciętnego mieszkańca. - To całe partnerstwo nie daje nam absolutnie nic - twierdzi Augustyn Holeksa z Brennej. - Z niemieckim Baiersdorfem współpraca dała nam tyle, że otrzymaliśmy samochody strażackie. A w swojej prasie napisali, że mieli problem, bo nie wiedzieli, co z nimi zrobić. Natomiast jeśli chodzi o sprawy społeczne, to uważam, że mieszkańcy nic z tego nie mają. Tylko delegacje wyjeżdżają za granicę za pieniądze naszych partnerów. Samorządowcy mają inne zdanie. - Gdyby ze współpracy korzystali tylko urzędnicy, co nie jest prawdą, to i tak zyski czerpaliby mieszkańcy, którzy są przecież przez nich obsługiwani - mówi burmistrz Cieszyna Bogdan Ficek, który wśród korzyści współpracy z innymi miejscowościami wymienia między innymi wsparcie finansowe, jakie Lucerna udzieliła Książnicy Cieszyńskiej oraz wymiany młodzieży. Przy czym zaznacza, że faktycznie należy podchodzić z większą rozwagą do podpisywania nowych umów. Krzysztof Majeran, zastępca wójt Brennej, także twierdzi, że nie są to korzyści dla urzędników. - Na przykład dzieci z najuboższych rodzin mogą, jak co roku, wyjechać do Główczyc nad morzem, a rodzice nie muszą ponosić kosztów. Na współpracy zyskał też Klub Sportowy Spójnia Górki Wielkie, którego zawodnicy w 2008 roku pojechali na obóz kondycyjny do Siofok na Węgrzech - wylicza Krzysztof Majeran. - Poza tym w wyjazdach do gmin partnerskich nie biorą udziału jedynie urzędnicy, a wręcz przeciwnie. Uczestnikami są przede wszystkim przedstawiciele organizacji pozarządowych lub nauczyciele. Prócz korzyści finansowych (jeżeli takowe są), samorządowcy podkreślają pozytywne strony współpracy głównie na gruncie kulturalno-sportowym. Dla przykładu Andrzej Molin, burmistrz Wisły, wymienia między innymi zespół z Bully-Les-Mines, występujący w 2009 roku podczas Tygodnia Kultury Beskidzkiej oraz piłkarzy KS Wisła Ustronianka, którzy w tym samym roku wzięli udział w turnieju piłkarskim w Rheinhausen. Jednak czy skorzystali na tym mieszkańcy Wisły? - Trzeba pamiętać, że mieszkańcy miast partnerskich, którzy przyjeżdżają do Wisły na przykład podczas Tygodnia Kultury Beskidzkiej, zostawiają pieniądze u naszych przedsiębiorców, restauratorów czy hotelarzy - dodaje Andrzej Molin, zaznaczając przy okazji, że Wisła szczególnie silnie współpracuje z serbską gminą Čoka i wsią Ostojićevo, gdzie mieszkają potomkowie wiślan. Kiedy rozmawialiśmy z mieszkańcami powiatu cieszyńskiego, często padały również pytania dotyczące kosztów współpracy między miastami. Janina Żagan, burmistrz Skoczowa, twierdzi, iż miasto nie ponosi jakichś stałych opłat z tytułu "posiadania" miejscowości partnerskich, a na różne przedsięwzięcia próbuje pozyskiwać środki zewnętrzne z Unii Europejskiej. Krzysztof Majeran twierdzi z kolei, że partnerstwo zawsze wiąże się z pewnymi nakładami finansowymi, a koszty ponosi w określonych sytuacjach gmina. Potwierdza to również Andrzej Molin. Samorządowcy z zapałem bronią idei miast partnerskich, sypiąc jak z rękawa przykładami korzyści wynikających - ich zdaniem - z takiej współpracy. Teraz trzeba jeszcze przekonać o tym mieszkańców ziemi cieszyńskiej, którzy niewiele wiedzą na ten temat. |
|
|||
|
|
||||
|
|
||||
| - Copyright & Created by Eveninger (2010) - Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!
| ||||