newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

 

 

 

     

 

KONTROWERSJE WOKÓŁ AUTONOMII

 

O MÓJ ŚLĄSKU...

 

("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 50/51, 18.12.2009, s.6)

 


 

roku 1990 powstał Ruch Autonomii Śląska. Organizacja (zresztą, nie ona jedyna) postawiła sobie za cel utworzenie autonomicznych regionów w historycznych granicach Górnego i Dolnego Śląska z własnym parlamentem, skarbem i rządem, a także umocnienie śląskiej tożsamości oraz decentralizację państwa. Głosów za i przeciw autonomii Śląska nie sposób zliczyć, tak jak i publikacji na ten temat. Politycy, naukowcy, historycy podzielili się na dwa obozy, a sprawa wciąż budzi spore emocje. Kto ma rację? Tego chyba nie można jednoznacznie określić.

A co ze Śląskiem Cieszyńskim? Znany bluesman Jan Kyks Skrzek śpiewa "O mój Śląsku". Czy ma na myśli też teren obecnie należący do powiatu cieszyńskiego? Część historyków traktuje Górny Śląsk i Cieszyński jako dwa odrębne regiony, podczas gdy inni twierdzą, iż jest to jeden wspólny teren. W okresie międzywojennym Gustaw Morcinek i Stanisław Berezowski poszli jeszcze dalej, dzieląc Śląsk na trzy części: Biały (Wyżyna Śląska), Czarny (teren przemysłowy, na przykład Katowice, Chorzów, Zabrze, Rybnik i tak dalej) oraz Zielony - czyli ziemia cieszyńska.

Rzecz jasna, podział ten odpowiadał ówczesnym terenom należącym do autonomicznego województwa śląskiego, co zmieniło się po roku 1945. Nie ulega jednak wątpliwości, iż problem autonomii Śląska dotyczy również nas. Co na to mieszkańcy regionu? Czy tutaj również widoczne są tendencje do samostanowienia i jak Cieszyniacy patrzą na dążenia do autonomii Śląska?

- Autonomia tak naprawdę rodziła się na Śląsku Cieszyńskim. Był to sposób, żeby przeciągnąć Niemców na stronę polską w plebiscycie. Z tym, że to jest historia sprzed dziewięćdziesięciu lat - mówi Krzysztof Szelong, dyrektor Książnicy Cieszyńskiej. - Natomiast obecne dążenia do autonomii Śląska to, w mojej opinii, rzecz szkodliwa. Przy utracie instynktu państwowotwórczego, który można obserwować w Polsce, tylko pogłębiło by to dezintegrację państwa i groziło kolejnymi konfliktami. Myślę, że w obliczu postępującej integracji europejskiej raczej należy wzmacniać państwo, niż je osłabiać.

Nieco inne spojrzenie na sprawę ma cieszyński przewodnik Władysław Orszulik.

- Autonomia Śląska to temat morze. Ja zacząłbym od tego, że w Polsce nie uznaje się narodu Śląskiego, podczas gdy za Olzą są Ślązacy - uważa przewodnik. - Na herbie Czech są dwa lwy, orzeł morawski i właśnie orzeł śląski. Gdyby taki naród nie istniał, nie byłoby go w herbie. Tymczasem on istnieje, a jego stolicą jest Opawa. W Czechach to zauważono, u nas nie. Natomiast na Śląsku Cieszyńskim nigdy nie było tendencji do stworzenia autonomii. Co innego Górny Śląsk, który był pod zaborem. Ja, jako Ślązak, byłbym za autonomią, ale nie jakąś taką radykalną. Chodzi głównie o to, że Śląsk przez wiele lat pracował na Warszawę, a z powrotem niewiele przychodziło. Obecne dążenia do autonomii mają sens, ale ważna jest ekonomiczna, finansowa, a nie polityczna. Żebyśmy sami decydowali o wielu sprawach u siebie, zamiast być podporządkowanym we wszystkim innym. Warszawa boi się, że jeśli Śląsk się oderwie, to stracą węgiel, pieniądze i tak dalej. Jednak na Śląsku Cieszyńskim nie było zbyt wiele takich ruchów. Ja generalnie nie słyszałem, żeby tutaj ktoś zabierał głos na ten temat. Jednak wydaje mi się, że powinniśmy znacznie bardziej decydować o sobie.

Z tym poglądem nie zgadza się jednak Krzysztof Szelong.

- Jestem przeciwny takim  rozwiązaniom - twierdzi dyrektor Książnicy. - Myślę, że państwo polskie jest w tej chwili bardzo słabe i praktycznie z roku na rok traci swoją integralność czy sprawność. W tej sytuacji wyodrębnianie jeszcze dodatkowo regionów mogłoby przynieść w długiej perspektywie bardzo negatywne skutki. Samorządność jest, oczywiście, rzeczą pożądaną i pozytywną, jednak tylko w ramach silnego państwa.

Czy jednak przeciętny Cieszyniak przywiązuje w ogóle wagę do problemu autonomii Śląska, a co za tym idzie i Śląska Cieszyńskiego? Z krótkiej sondy, którą przeprowadziliśmy na cieszyńskim rynku wynika, iż... niekoniecznie. Większość opinii można by streścić w stwierdzeniu: "Mnie to nie interesuje".

- Zawsze wydawało mi się, że jest to problem Ślązaków mieszkających na Górnym Śląsku - informuje jeden z mieszkańców Cieszyna. - Owszem, tutaj też jest Śląsk, ale u nas zawsze byli "cesaroki", a do autonomii dążą "hanysy". Co prawda, ja nie widzę na tym polu żadnych różnic, zwłaszcza iż rodzina żony pochodzi spod Rybnika i moja rodzina oraz jej zawsze świetnie się dogadywały, ale mimo wszystko to w Rybniku głównie mówiło się o autonomii. Tutaj jakoś nie słyszałem nic na ten temat.

- Mam wrażenie, że to całe dążenie do autonomii jest robione na siłę - twierdzi licealista z Cieszyna. - Kogo to dzisiaj obchodzi? Mamy Unię Europejską, moi znajomi wyjeżdżają za granicę, ludzie chcą się integrować, a nie dzielić. I chyba do tego powinniśmy dążyć.

Jednak nie wszyscy młodzi ludzie podzielają ten pogląd.

- Nie popieram pikiet i wychodzenia na ulice, trochę za bardzo przypomina mi to filmy z czasów PRL-u, ale jestem Ślązakiem i, mówiąc szczerze, jestem z tego dumny. Mój tata jest górnikiem i przez całe życie spotykałem się z folklorem górniczym. Jeśli to zniknie, stracimy coś naprawdę cennego, coś co jest tylko nasze. Wiem, że niewielu moich kolegów interesuje się polityką i tym, co aktualnie dzieje się w kraju. Ja przeciwnie. I kiedy widzę absurdy, którymi karmią nas politycy w Warszawie, zdecydowanie wolę nazywać siebie Ślązakiem, niż Polakiem - mówi licealista, który przyznaje, iż nie jest związany z żadną organizacją dążącą do autonomii, ale od pewnego czasu zastanawia się nad tym.

Trzeba przyznać, że temat autonomii Śląska rzeczywiście nie wywołuje zbyt dużych emocji w Cieszynie. Owszem, wielu ludzi wyrobiło sobie zdanie co do tej sprawy, ale nie jest to rzecz, która spędzałaby im sen z powiek. Natomiast wśród osób, z którymi rozmawialiśmy, a których problem w ogóle interesuje, głosy za i przeciw podzieliły się praktycznie po równo.

- Moim zdaniem to niedobrze, że Śląsk chce się oddzielić od Polski - twierdzi Franciszek Kłoda z Pogwizdowa. - Ślązacy są też Polakami. Tak samo jak górale, którzy też chcą autonomii. Wiem, że jest taki problem na Górnym Śląsku, iż chcą się tam oderwać od Polski. Ale to jest niedobra rzecz. Wszyscy jesteśmy Polakami i to jest najważniejsze.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!