|
| ||||
| ||||
|
|
| |||
|
PAMIĘĆ NOCY, PAMIĘĆ DNI...
TO BYŁ KOSZMAR NA JAWIE
("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 36, 11.09.2009, s.12)
Czas śmierci, koszmarów, strachu o siebie i bliskich, o wolność i kraj. Czas, w którym zostały wyzwolone najgorsze ludzkie cechy, ale też czas bohaterstwa, gdzie nieliczne płomyki poświęcenia lśniły w czarnym morzu przemocy i bestialstwa. Czas, który nie ominął też Śląska Cieszyńskiego i zadał mu bolesne, głębokie rany. Blizny, świadectwo tamtej tragedii, a zarazem przestrogę na przyszłość, można oglądać do dziś. Niewiele osób wie, że Cieszyn był najdłużej okupowanym miastem w Polsce. 2071 - tyle dni trwał ten wojenny koszmar. Pamiątki z tamtych czasów oglądać możemy dzisiaj w Książnicy Cieszyńskiej, gdzie właśnie trwa wystawa "2071 okupacyjnych nocy", zorganizowana w ramach projektu "Pamięć nocy, pamięć dni. 1939-1945. Śląsk Cieszyński pod niemiecką okupacją i po sowieckim wyzwoleniu", która potrwa do końca stycznia 2010 roku. - Wystawa wzięła się z pomysłu na noc, która jest metaforą iluzoryczności, czy też strachu, ciemności, oszustwa. To jest zwątpienie, ale też nadzieja. Sen pełen koszmarów, ale również marzeń. Właśnie metafora nocy najlepiej ukazuje sytuację, w jakiej znaleźli się mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego po 1 września 1939 roku - mówi autor wystawy Jarosław Jot-Drużycki. Wystawa podzielona jest na kilka części. Pierwsza opisuje czas "przed zmierzchem" - czyli okres tuż przed wybuchem wojny. Są tu fotografie wypożyczone z Muzeum Śląska Cieszyńskiego, przedstawiające defiladę IV Pułku Strzelców Podhalańskich, książeczka dla dzieci z żołnierzami do wycięcia, ale też zapowiedzi wojny i strach przed nią w artykułach gazet z tamtego czasu. Niemal cisza przed burzą... Kolejne części ekspozycji, czyli: "Zmierzch", "Nocne koszmary", "Nocna zmora", "Nocne drogi", "Nocne życie" i w końcu "Świt", obrazują kolejne wydarzenia. Mówią o życiu i śmierci, opisują tragedie, ale też nadzieje na rychły koniec koszmaru. Na wystawie można zobaczyć dokumenty (w oryginale i tłumaczeniu), listy (na przykład korespondencję Tadeusza Dobrowolskiego, pierwszego dyrektora Muzeum Śląskiego w Katowicach, do Franciszka Popiołka, nauczyciela i historyka), odznaki, a przede wszystkim zdjęcia - dziesiątki fotografii ludzi, miejsc i zdarzeń. Wśród eksponatów znajdują się również prawdziwe perełki historyczne, jak choćby fragment dziennika Jana Gazurka, nauczyciela z Istebnej, który zginął w więzieniu w Raciborzu w 1942 roku. Dziennik stanowią zapiski więzienne, tym cenniejsze dla historyków, iż pisane "na bieżąco" i (jak do tej pory) nigdzie nie publikowane. - Chcielibyśmy, żeby jak najwięcej ludzi zobaczyło tę wystawę. Nie chodzi nam tylko o wycieczki szkolne, ale też o zwykłych ludzi - informuje Jarosław Jot-Drużycki. - Zainteresowanie jest. Dzisiaj, na przykład, był u nas pan, który przeczytał o wystawie i przyszedł, bo uważa, że bardzo mało dokumentów z tego okresu i tego regionu jest eksponowanych i pokazywanych. Eksponaty mamy z różnych miejsc. Część została wypożyczona z Muzeum Śląska Cieszyńskiego, wiele jednak pochodzi ze zbiorów prywatnych. Trzeba przyznać, że dużą rolę odegrał tu "Głos Ziemi Cieszyńskiej", bo po ukazaniu się w gazecie naszej prośby, wielu Czytelników odpowiedziało na nią. Właśnie zbiory prywatne są najcenniejsze. Zwłaszcza, że wiele dokumentów, fotografii i zapisków do dziś nie ujrzało światła dziennego. - Wielu ludzi wstydzi się tamtych czasów. Często pojawia się tu na przykład problem volkslisty. Szkoda, bo takie materiały często leżą na strychach i niszczeją, a dla historyków byłyby bardzo cenne - dodaje autor ekspozycji. Wystawa tak do końca nie jest ułożona chronologicznie. Nie odpowiada też na wszystkie pytania. Nie to jest jednak jej celem, a zachęcenie do samodzielnych poszukiwań i uświadomienie, iż dokumenty dotyczące tamtych czasów istnieją i zawsze można do nich zajrzeć. Trzeba tylko poszukać... |
| |||
|
| ||||
|
| ||||
| - Copyright & Created by Eveninger (2010) - Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!
| ||||