newsy * o autorze * curriculum vitae * artykuły * galeria * recenzje * poezja * download * kontakt * księga gości * linki

 

 

 

     

 

SKLEP, KTÓRY WZBUDZIŁ KONTROWERSJE

 

LEGALNE ZAGROŻENIE?

 

("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 11, 20.03.2009, s.8/9)

 


 

aranarkotyki, smarty, lub po prostu - dopalacze. Od pewnego czasu jest o nich głośno w polskich mediach. Większość specjalistów jest im zdecydowanie przeciwna, co nie zmienia faktu, że ich popularność, zwłaszcza wśród młodzieży, stale rośnie. Co tak naprawdę o nich wiemy? Jak działają? Czy ich używanie jest bezpieczne? A może wręcz przeciwnie?


NA NASZYM PODWÓRKU

 

Dopalacze, z których najbardziej popularne zawierają BZP, czyli działającą podobnie do amfetaminy substancję zwaną n-benzylopiperazyną*, od kilku lat można legalnie kupić w internecie. Rzecz jasna, w ten sposób młodzież ze Śląska Cieszyńskiego również miała do nich niemal nieograniczony dostęp. Temat jednak nie był poruszany ani w cieszyńskich szkołach, ani też, prawdopodobnie, w domowych pieleszach - być może z powodu błędnego przekonania, iż Cieszyna, małego miasta na pograniczu kraju, taki problem nie dotyczy.

W każdym razie było tak do niedawna, czyli do chwili, gdy okazało się, że w Cieszynie powstał sklep oferujący właśnie dopalacze. Wieść o tym wywołała prawdziwą burzę, która dotarła nawet do magistratu. Jak się jednak okazuje, nikt nic nie może zrobić w tej sprawie, ponieważ paranarkotyki są... legalne.

- Z pewnością jest to niewłaściwe - mówi burmistrz Cieszyna Bogdan Ficek - ale miasto nie może zrobić nic. Moim zdaniem to media powinny informować o zagrożeniach związanych z używaniem tak zwanych dopalaczy, bo my mamy związane ręce. Dopóki dane substancje będą legalne, dopóty będzie problem. I właśnie media mają tutaj najwięcej do powiedzenia. Nie oszukujmy się, nawet jeśli te substancje zostaną zakazane, to wkrótce pojawią się inne. Tak więc najważniejsza jest tutaj informacja.

Swoją bezradność w tej sytuacji potwierdza także policja.

- Niestety, w tym momencie, dopóki nie będzie zmiany w ustawie, takie substancje będą legalne - informuje Ireneusz Brachaczek, rzecznik prasowy cieszyńskiej policji. - Ja nie wiem, co tam będzie sprzedawane. Oczywiście, będziemy się temu przyglądać, ale nie będziemy podejmować żadnych radykalnych działań, bo po prostu nie możemy. Warto, żeby rodzice sami monitorowali, co ich dziecko ma w pokoju czy plecaku, a także zwracali większą uwagę na towarzystwo, w którym się obraca i co kupuje.

Czy dopalacze są bezpieczne? Prasa, która o problemie pisze w ostatnim czasie bardzo szeroko, w zdecydowanej większości neguje bezpieczeństwo korzystania z takich środków. Podobnego zdania są także lekarze.

- Doniesienia prasowe wypowiadają się na ten temat bardzo negatywnie i ja się zgadzam z tą opinią - stwierdza Jan Matuszny, lekarz rodzinny. - Te tak zwane dopalacze działają na bazie środków amfetaminopodobnych i z pewnością działają niekorzystnie na układ nerwowy i w ogóle na ludzkie zdrowie. Ja jestem ich zdecydowanym przeciwnikiem. Nie jestem, niestety, specjalistą w tej dziedzinie, a w Cieszynie nie ma oddziału toksykologicznego, ale na pewno trzeba jak najszybciej przygotować się do tego problemu, bo jest to temat na czasie.


W SZPONACH NIEWIEDZY

 

Nie tylko jednak władze miasta, policja i lekarze są przeciwni powstaniu w Cieszynie sklepu z takimi używkami, ale także zwykli cieszyniacy. Rzecz jasna ci, którzy już o tym wiedzą, bo jak się okazuje, wiele osób nie zdawało sobie z tego sprawy.

- Nie wiedziałam, że mamy w Cieszynie taki sklep - mówi Balbina Bestwina, właścicielka jednego z cieszyńskich salonów kosmetyczno-fryzjerskich. - Na pewno jestem temu przeciwna i nie wyobrażam sobie, że taki sklep może być legalnie otwarty. Uważam, że to jest karygodne. Moja córka uczy w szkole, ale nawet ona mi o tym nie mówiła. Nie wiem, czy w ogóle sama o tym wie. Myślę, że powinna się pojawić jakaś kampania informacyjna w tej sprawie, bo ludzie są nieświadomi zagrożenia. Przed tym sklepem powinien ktoś stać i po prostu informować ludzi, co to jest, bo podejrzewam, że wiele osób może mieć z tym do czynienia. Ja akurat nie, ale ktoś, kto ma dziecko trzynasto-, czternastoletnie, z pewnością znajduje się w grupie ryzyka. I pomyśleć, że to u nas, w Cieszynie. A myśleliśmy, że nas taki problem tak bardzo nie dotyczy. Dobrze, że "Głos Ziemi Cieszyńskiej" zainteresował się tą sprawą, bo przynajmniej ludzie dowiedzą się o tym zagrożeniu - dodaje.

To, iż wielu cieszyniaków nie wie o powstaniu w naszym mieście sklepu z dopalaczami, w zasadzie nie jest niczym dziwnym. Sklep na razie się nie reklamuje, dopiero się rozwija i bada rynek. Inną sprawą jednak jest to, że nawet część cieszyńskich szkół nie zdawała sobie do tej pory sprawy z ewentualnego zagrożenia.

- Szczerze mówiąc, ja nawet nie wiedziałam, że taki sklep istnieje u nas - informuje wicedyrektor Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa Ewangelickiego w Cieszynie Aleksandra Trybuś. - Do tej pory myślałam, że jest to problem dużych miast, a nie małego Cieszyna. Na pewno stoi teraz przed nami zadanie informowania młodzieży o skutkach zażywania takich środków, bo faktem jest, że jakiekolwiek środki stymulacyjne mogą być niebezpieczne dla zdrowia. My na pewno na to zareagujemy. Trzeba uczulić na ten problem młodzież, ale i rodziców. Potrzebna też będzie kampania informacyjna wśród nauczycieli, bo my chyba bardzo mało o tym wiemy.


NA "TAK" I NA "NIE"

 

A co na to wszystko najbardziej zainteresowani, czyli młodzież? Tutaj zdania są zdecydowanie podzielone, choć większość młodych ludzi, z którymi rozmawialiśmy, było nastawionych dość negatywnie do idei sklepu z paranarkotykami w Cieszynie.

- Wiem, że taki sklep powstał i wiem też, gdzie się znajduje - twierdzi Łukasz (nazwisko do wiadomości redakcji), licealista z Cieszyna. - Nie byłem tam jednak i nie zamierzam. Jestem przeciwny takim używkom. Oczywiście, lubię sobie czasami wypić piwo, papierosy też palę, ale narkotyki, nawet te tak zwane "miękkie", to całkowicie co innego. Kilku moich znajomych rzeczywiście odwiedziło ten sklep, ale, z tego co wiem, nic nie kupili. Poszli tam tylko z ciekawości.

Podobno "ciekawość to pierwszy stopień do piekła". W ten sposób, niestety, często zaczynają się uzależnienia. Ale też nie wszyscy młodzi ludzie potępiają dopalacze.

- A co w tym złego? - pyta uczeń cieszyńskiego liceum Krzysztof (który jednak nie zgodził się na podanie nazwiska). - Jeśli ktoś chce używać "dopalaczy" to to robi. Jeśli ktoś nie chce, to nie. Proste. Ja osobiście nie korzystałem jeszcze z tego, ale kilku moich kumpli tak. Spróbowali raz czy dwa i tyle. To ich sprawa i nikomu nic do tego.


DRUGA STRONA MEDALU

 

Większość osób, z którymi rozmawialiśmy, potępiło używanie "dopalaczy. Istnieje jednak druga strona tego konfliktu, która również ma, a przynajmniej powinna mieć własne zdanie na ten temat - sam właściciel sklepu. Niestety, nie udało nam się z nim skontaktować, ale za to skierowano nas do rzecznika prasowego sklepu hurtowni cieszyńskiego sklepu.

- Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że cieszyński sklep nie należy do naszej sieci, a jedynie zaopatruje się u nas - twierdzi rzecznik prasowy Piotr Domański. - Opinie o dopalacze są oparte na emocjach i stereotypach, bo żadne badania nie wykazały ich szkodliwości. W rzeczywistości o wiele bardziej niebezpieczny jest alkohol. W funshopach sprzedajemy także wiele innych artykułów, na przykład fajki wodne, a same dopalacze to produkty, które są legalne na całym świecie. Są one produkowane w takich samych warunkach jak leki, co oznacza, że ich skład jest zawsze taki sam i dzięki temu są bezpieczne. Chciałbym zaznaczyć, że nasze produkty zostały przebadane przez laboratoria i policję na obecność nielegalnych substancji. Co więcej, podobnie jak to jest w wypadku alkoholu, produkty te można nabywać dopiero po ukończeniu osiemnastego roku życia.

Czy jednak takie używki rzeczywiście nadają się do spożycia przez ludzi?

- Według polskiego prawa te produkty nie są produktami spożywczymi. W innych krajach są to suplementy diety. Po wejściu ustawy w życie sklepy będą nadal funkcjonować. W ofercie pojawi także nowy asortyment - dodaje Piotr Domański.


WSZYSTKO ZALEŻY OD NAS

 

Jak już wspomniano, obecnie w Sejmie trwają prace legislacyjne, które mają na celu zmodyfikowanie listy substancji zakazanych w Polsce. Ma na nią trafić również BZP. Czy to jednak wystarczy? Wydaje się, że tak naprawdę jest to przysłowiowa "walka z wiatrakami". Może o tym świadczyć choćby komunikat, jaki pojawił się niedawno na jednej z największych stron internetowych oferujących dopalacze, który mówi, iż ze względu na planowane zmiany ustawy produkty dostępne w sklepach firmy będą w sprzedaży maksymalnie do połowy marca 2009 roku, ale z chwilą wejścia ustawy w życie, sklep wprowadzi zupełnie nowy asortyment.

Jak widać, zawsze się znajdzie sposób, żeby obejść polskie prawo, zwłaszcza iż prace rządu zmierzają do delegalizacji tylko pewnych substancji (które można łatwo wymienić na inne - wciąż legalne), a nie samych sklepów. Nakazy i zakazy będą zawsze, problem w tym, że często nie są respektowane. Dlatego może jednak warto sobie wziąć do serca zasadę, że prawo jest prawem, możemy się z nim zgadzać lub nie, ale nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. Owszem, dopóki paranarkotyki będą legalne, nikt nie będzie nas ścigał za używanie takich środków. Warto jednak zastanowić się - czy naprawdę warto?

 


 

*BZP (n-benzylopiperazyna) - stymulant centralnego układu nerwowego. Jako działanie uboczne wywołuje częstoskurcz serca oraz nadciśnienie. Działanie BPZ jest podobne do działania amfetaminy, ale około dziesięciokrotnie słabsze. Dawka BZP o masie 100 mg wywołuje efekt biologiczny w czasie 6-8 godzin. Przy dawkach pomiędzy 75 mg a 150 mg powoduje pobudzenie, euforię, zwiększa czujność, poprawia samopoczucie i powoduje samozadowolenie. Użytkownicy opisują jednak często różne negatywne efekty, takie jak: poczucie niepokoju, wymioty, bóle głowy, kłopoty ze snem, palpitacje serca, dezorientację oraz poczucie załamania. Efekty uboczne obejmują także zmniejszenie źrenic, suchość w gardle oraz problemy z oddawaniem moczu. BZP wywołuje też uczucie "kaca", które może trwać do 24 godzin. Nie ma w tej chwili jednoznacznych dowodów na to, że BZP może powodować zgon. (źródło: www.narkomania.org.pl)


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 

- Copyright & Created by Eveninger (2010) -

Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!