|
| ||
| | ||
|
|
| |
|
MEDIALNY SZUM KONTRA RZECZYWISTOŚĆ
NIE TAKI STRASZNY?
("Głos Ziemi Cieszyńskiej", nr 5, 6.02.2009, s.6)
Zainteresowanie społeczeństwa kryzysem i jego skutkami jest spore, o czym mogą świadczyć na przykład niepokoje wśród klientów indywidualnych banków - dziesiątki pytań, pewna nerwowość. Dodatkowo doskonale sprzyja temu stanowi stale podtrzymywana aura zagrożenia i ostrzegawczy ton wypowiedzi polityków. Czy jednak rzeczywiście jest już tak źle, że przeciętny mieszkaniec naszego powiatu powinien zacząć się obawiać? I co o kryzysie w Cieszyńskiem mówią właściciele i pracownicy małych sklepów, czyli tych przedsiębiorstw, które jednak są najbliżej nas - klientów? "Głos Ziemi Cieszyńskiej" postanowił to sprawdzić. - My mamy kryzys odkąd powstały markety - mówi właścicielka sklepu z artykułami domowymi (personalia do wiadomości redakcji). - To właśnie duże sieci sklepów mają największy wpływ na spadek naszych dochodów, a nie ogólnoświatowy kryzys. Człowiek, jeśli musi coś kupić, to i tak to zrobi. Oczywiście, mamy swoich stałych klientów, ale jednak wiele osób woli pojechać na zakupy do hipermarketu. Zwłaszcza, że są one otwarte w niedziele. My pracujemy tylko do soboty, a wiele osób właśnie w niedziele jeździ na zakupy. Można powiedzieć, że rodziny robią sobie tam wycieczki. Kolejnym problemem są także czynsze, z roku na rok coraz wyższe - dodaje. Podobnie uważa Janusz Hławiczka z jednego z cieszyńskich sklepów komputerowych, który również winą za problemy małych sklepów obarcza nie ogólnoświatowy kryzys, a właśnie hipermarkety. - Wydaje mi się, że chyba mamy kryzys - stwierdza. - Widać to zwłaszcza w tym, że trochę zmienił nam się profil klienta. Mniej obsługujemy w tej chwili klientów indywidualnych, a za to więcej firm. Jesteśmy w ten sposób zmuszeni do nastawienia się bardziej na obsługę działalności gospodarczej. Aczkolwiek nie jest to wina kryzysu, a hipermarketów, które przejęły w znacznym stopniu sprzedaż detaliczną. Ten problem istnieje od dawna i stale narasta. Niestety, markety mają znacznie większe możliwości, niż my. Przede wszystkim jest tam większy wybór sprzętu, który jest w danej chwili na stanie. My mamy tutaj wystawione pięć, sześć monitorów, a w hipermarkecie jest, przykładowo, pięćdziesiąt. Poza tym hipermarkety mają znacznie większe możliwości reklamowe i są na tyle silne, że mogą zaoferować klientowi czasami znacznie niższe ceny, niż my. Z tym nie jesteśmy w stanie wygrać - przyznaje Janusz Hławiczka. Wiele osób patrzy w przyszłość z dużym optymizmem, choć nie brakuje też ostrożniejszych wypowiedzi, w których jednak pobrzmiewa pewna obawa. - Wszystko zależy od tego, co się kryje pod słowem "kryzys" - twierdzi Jacek Surowiec, właściciel sklepu z prasą. - Ja generalnie jeszcze nie odczułem kryzysu, aczkolwiek ostatnie podwyżki energii elektrycznej trochę mnie zaskoczyły. I to, niestety, odbija się na zyskach. Na razie ciężko jest mówić o tym, bo mamy dopiero styczeń. Nie wiadomo, co będzie później. Jeśli kryzys przyjdzie, będę musiał na czymś zaoszczędzić, ale powiem szczerze, że nie mam pojęcia na czym - mówi. - Raczej nie odczuwamy kryzysu - informuje Monika Dąbrowska z jednej z cieszyńskich księgarni. - Ludzie tak jak kupowali książki, tak kupują nadal. Sprzedaż, jak na razie, jest porównywalna z ubiegłym rokiem. Wydaje mi się, że na razie jest w ogóle za wcześnie, żeby mówić o jakimś kryzysie. Jeśli dotrze on do mniejszych sklepów, to raczej trochę później. W tej chwili wszystko toczy się dobrze - dodaje. Słowo "kryzys" z pewnością zyskało na popularności w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Na szczęście wielu przedsiębiorców nie zamierza się poddać i ulec ogólnoświatowej panice. Osoby te wierzą, że będzie lepiej i mówią wprost, iż nie odczuwają kryzysu. - Nie mamy kryzysu - mówi stanowczo Jadwiga Filak z jednej z cieszyńskich piekarni. - Co roku w styczniu jest mniejszy ruch, to jest normalne. Problemem rzeczywiście są podwyżki opłat za energię, ponieważ nie mamy zamiaru podnosić cen za nasze wyroby. My nie podnosimy, za to podnoszą nam, niestety. Ale nie narzekamy. Jadwiga Filak nie ma szczególnych pomysłów na walkę z ewentualnym kryzysem, ale nawet jeśli takowy przyjdzie, nie zamierza się poddać. - Zawsze sobie radziłam z problemami i myślę, że tym razem będzie podobnie. Nawet niedawno zatrudniłam jedną dodatkową osobę. Tak więc, na razie nie mogę narzekać. Oby tak było dalej. Przede wszystkim trzeba wziąć się do pracy i nie narzekać - śmieje się szefowa piekarni. |
| |
|
| ||
|
| ||
| - Copyright & Created by Eveninger (2010) - Wszelkie kopiowanie tekstów i zdjęć zawartych na stronie w całości i we fragmentach zabronione! Jakiekolwiek złamanie tej zasady bez wiedzy i zgody autora może zostać uznane za naruszenie praw autorskich i przekazane odpowiednim organom!
| ||